Posłuchaj tego podcastu na Spreakerze

>> Pobierz w formacie mp3 <<

Staramy się, by nasze życie było jak najwygodniejsze. Nic w tym dziwnego – jako ludzie dążymy do komfortu i chcemy zużywać jak najmniej naszej energii życiowej. Jednak jest to ślepy zaułek, z którego dodatkowo ciężko wyjść. Dlaczego?

Posłuchaj dzisiejszego odcinka, by poznać odpowiedź.

Marcin

 

Wolisz czytać niż słuchać? Oto transkrypcja tego odcinka dla Ciebie:

Każdy z nas chciałby żyć w komforcie, nie przejmować się problemami i zużywać jak najmniej energii. Życie to jednak nie bajka i niewielu ludzi na świecie żyje bez zmartwień. Jak zatem poradzić sobie z trudnościami, które spotykamy na swojej drodze?

Dzisiejszy odcinek można zatytułować życie i biznes to walka. Ja nie lubię tego stwierdzenia, bo walka kojarzy mi się z konfliktem. Wolę żyć w zgodzie z całym światem.

Codziennie staramy się, by nasze życie było jak najbardziej komfortowe oraz beztroskie. To oczywiście normalne i nikogo nie dziwi. Ciągłe dążenie do wygody prowadzi do ślepego zaułku. Jeśli szukasz włącznie dróg najkrótszych i najprostszych to z doświadczenia Ci powiem, że do niczego to nie prowadzi.

Nie można się nad sobą użalać i patrzeć, że kolega czy koleżanka mają lepiej. Trzeba wyciągnąć z tej sytuacji jak najwięcej i dążyć, by ten trudny czas zmienił się w najlepszy moment w naszym życiu. Kiedy wybierasz trudniejszą ścieżkę do celu, wzrastasz, nabierasz pewności siebie i rozwijasz się. Walczysz sam ze sobą i swoim wewnętrznym głosem. Wchodząc w konflikt z innymi ludźmi, sprawiasz, iż Ty i Twoje otoczenie jesteście nieszczęśliwi. Choć nie chcemy tego zaakceptować, mamy świadomość, że bez cierpienia nic nie osiągniemy. Nie mówię o tym, by być cierpiętnikiem. Zamiast odpuszczać, zacznij się rozwijać, nawet jeśli to nie przyjdzie Ci z wielką łatwością. Słuchasz tego podcastu, by być lepszym każdego tygodnia? No właśnie. Nie stawaj w miejscu i realizuj postawione cele. Jeśli chcesz przebiec pięć kilometrów to nie poprzestań na czterech, nawet jeśli jest ciężko.

Tylko wtedy, gdy wchodzisz w trudne sytuacje, czasem bardzo skomplikowane, to dowiadujemy się kim tak naprawdę jesteśmy. Kiedyś koleżanka zapytała się mnie, co bym zrobił, gdyby przystawiono pistolet do głowy. Uległbym napastnikowi w jakiejś sprawie? Prawda jest taka, że nie wiem i nikt tego nie wie. To sytuacja ekstremalna, ale w drobnych rzeczach też można się sprawdzać. Nawet gdy zatrzymamy się, by komuś pomóc, mając swoje problemy na głowie i ograniczony czas.

Nie jestem święty i też zdarza mi się odpuszczać. Staram się jednak nie szukać najłatwiejszych dróg. Pod koniec życia będę mieć wtedy satysfakcję, że nie zrobiłem czegoś, bo się bałem ośmieszenia, pogardy, porażki czy przykrych słów otoczenia. Jeśli jakaś rzecz nie wywoła katastrofy zdrowotnej, rodzinnej czy zawodowej, to strach nie może nas paraliżować. To jest zwyczajnie głupie i niepoważne. Szkoda życia, by przejmować się błahostkami.

Rób, jak chcesz, ale ja podążam ścieżką trudnych wyborów, bo wiem, że na końcu tej drogi będzie sukces, satysfakcja i rozwój. Tego życzę również Tobie.