Posłuchaj tego podcastu na Spreakerze

>> Pobierz w formacie mp3 <<

Jeśli chcesz się wreszcie nauczyć jakiegoś języka obcego, to w tym odcinku przedstawiam Ci mój gotowy, skuteczny system nauki, który możesz zastosować do dowolnego języka obcego.

Jeśli nie jesteś do końca zdecydowany, czy warto zacząć się uczyć, to pokażę Ci, jakie są zalety nauki języka obcego. I zapewne się zdziwisz, bo nie wszystkie są takie oczywiste.

Zapraszam do słuchania,
Marcin Kądziołka

O tym mówiłem w tym odcinku:

 

Wolisz czytać niż słuchać? Oto transkrypcja tego odcinka dla Ciebie:

Zawsze chciałeś nauczyć się języka obcego, ale nigdy nie było Ci z nim po drodze? W tym obcinku przedstawię Ci sprawdzony, gotowy system do nauki.

Jeśli nie jesteś do końca zdecydowany, czy warto zacząć się uczyć, to uzmysłowię Ci, jakie są zalety nauki języka obcego. I zapewne się zdziwisz, bo nie wszystkie są takie oczywiste.

Wiem, że wielu z Was chciałoby biegle mówić w jakimś języku, ale oprócz chęci nie było nigdy motywacji, by zacząć mówić, czytać i rozumieć ludzi z innego kraju.

Mam nadzieję, że po przedstawieniu Ci zalet mojego sposobu będzie Ci łatwiej i dostrzeżesz światełko w tunelu, że Ty też możesz biegle posługiwać się na przykład językiem angielskim.

Oczywista zaletą jest możliwość rozmowy z ludźmi, z którymi zawsze chciałeś się porozumieć, ale nie mówili oni po polsku. Poszerzasz swoją strefę komfortu, bo łatwiej Ci zaplanować wakacje za granicą. Nie musisz już obawiać się, że nie będziesz potrafił dogadać się w restauracji, czy w hotelu. Brak chociaż podstawowej umiejętności posługiwania się angielskim jest dość mocną przeszkodą i zamyka wiele interesujących drzwi.

Jak masz barierę mówisz, że zagraniczny urlop nie jest dla Ciebie i wolisz polskie morze lub góry.

Tak naprawdę boisz się negatywnych scenariuszy i braku możliwości rozwiązania tych sytuacji. Jeśli obcokrajowiec w dużych, polskich miastach spyta Cię o drogę, nie uciekasz przestraszony, zamiast swobodnie wytłumaczyć, jak dojdzie do miejsca docelowego.

Język angielski stał się międzynarodowy, dzięki czemu właśnie tak dogadasz się w każdym zakątku świata. Nasz kraj staje się coraz bardziej atrakcyjny turystycznie, przyjeżdżają do nas studenci, więc angielskie słowa coraz częściej słychać na ulicach.

Kolejnymi zaletami to możliwość awansu, dostania nowej, lepiej płatnej pracy, gdzie wymagany jest język angielski. To rozwija Ciebie, Twoje możliwości i sprawia, że poziom życia ciągle się podnosi. Jeśli chcesz na dłużej wyjechać poza Polskę, znajomość języka znacznie Ci to ułatwi.

Teraz opowiem o sprawach, które na pierwszy rzut oka nie wychodzą na światło dzienne. Oprócz przyswajania słówek i zwrotów, uczysz się kultury danego kraju. Nie jest możliwe uczyć się bez poznawania nowych ludzi, którzy mówią w danym języku. Stajesz się otwarty na inność, inaczej patrzysz na świat, poszerzasz horyzonty, rozbudzasz i toczysz żarliwe dyskusje. To działa jak automat – od razu chcesz poszerzyć wiedzę na temat danego kraju. Sam stajesz się studnią ciekawostek i rzucasz nimi w rozmowie jak z rękawa. Na tej podstawie budujesz swój autorytet, prowadzisz rozmowę i nawiązujesz więź z drugim człowiekiem.

Gdy mówisz wyłącznie po polsku, pojawia się w Twojej głowie tylko jedno skojarzenie do danego słowa. Z większością nie wiążą się większe emocje, ale zdarzają się takie, które są nacechowane negatywnie, przez co Cię blokują. Kiedy będąc dzieckiem, zadławiłeś się cukierkiem, aż skręca Cię w środku, kiedy tylko wymówisz to słowo.

W momencie mówienia angielskiego „candy”, francuskiego „bonbons” lub hiszpańskiego „caramelo” są one dla Ciebie neutralne. Ucząc się nowych wyrazów, dopiero teraz możesz stworzyć dla nich nową historię. To jest niesamowite, bo możesz być trochę inną osobą, niż ta, która porozumiewa się w języku polskim.

Nawet jeśli nie myślisz i nie mówisz w obcym języku bez zastanowienia, to jest nawet bardziej intrygujące uczucie, bo dostrzegasz, że inaczej reagujesz na pewne sprawy.

Odmiennie się zachowujesz, inaczej rozmawiasz i możesz w pewnym stopniu oszukać mózg i swoją osobowość.

Dodatkowo wchodzi on w tryb nauki i łatwiej jest Ci przyswajać wiedzę z innych dziedzin. Kiedy nie zdobywasz nowych umiejętności, nie starasz się rozwijać, to z każdym tygodniem, miesiącem i rokiem będzie Ci trudniej tego dokonać.

Teraz przedstawię Ci mój gotowy sposób na naukę języka, który mam nadzieję pomoże i Tobie.

Mówię swobodnie po angielsku i traktuję go jako mój drugi język. Kiedy byłem we Francji to bez problemu dogadałem się w ich języku, czytałem opisy na plakatach, menu w restauracjach i rozmawiałem z ludźmi. Nauczyłem się też podstaw japońskiego, czy włoskiego i uczę się hiszpańskiego. Jestem w tym momencie na poziomie średnio zaawansowanym, czyli rozumiem, co mówią na filmikach na YouTube, ze zrozumieniem czytam artykuły i potrafię się wypowiedzieć na dany temat.

To najbardziej żywy okres w czasie nauki, więc mogę przedstawić Ci najdrobniejsze niuanse mojego schematu.

Po pierwsze musisz mieć cel. Jeśli robisz to, bo język potrzebny Ci jest do awansu, lepszej pracy i lepszego wynagrodzenia, jest to bardzo motywujące. Możesz również mieć w planach dłuższy wyjazd lub chęć emigracji, dlatego będzie lepiej dla Ciebie swobodnie komunikować się w tym języku.

I pojawia się kolejna zaleta – zupełnie inaczej czyta się książkę w języku autora niż po przetłumaczeniu ją na język polski. Są pewnie niuanse, których tłumacz nie jest w stanie przełożyć, bo mamy inne postrzeganie pewnych rzeczy. Twoją motywacją może być miłość Twojego życia, ale nie możecie porozumieć się po polsku czy po angielsku.

Bez celu nie osiągniesz zamierzonego efektu, bo prędzej czy później zaczniesz zastanawiać się nad sensem swojej nauki.

Gdy masz język obcy w szkole lub na uczelni, jest to najgorsza rzecz, jaka może Ci się przytrafić. Czy chcemy czy nie, musimy się tego uczyć. Podam Ci przykład z mojego życia. Miedzy technikum a studiami miałem 3 miesiące wakacji, nie wiedziałem, co z tym czasem zrobić, więc postanowiłem nauczyć się francuskiego. Po tym okresie mogłem swobodnie pisać na forum, swobodnie porozumiewać się na wycieczce w Paryżu. Byłem zatem przeszczęśliwy, gdy mogłem kontynuować naukę na studiach. Okazała się ona przedwczesna, bo lekcje wcale nie były ciekawe, nie robiliśmy rzeczy, które mnie interesowały, tempo było zupełnie odwrotne i zabiło to moją chęć do nauki tego języka.

Jeśli uczysz się, by zdać egzamin, jest to bardzo wątpliwa motywacja.

Co zatem robić, by było to robione zgodnie z założeniem. Najważniejsze jest rzucenie wszystkich sił na dany temat. Zrób massive action, by zanurzyć się w języku. Łatwiej jest nauczyć się języka szybko, niż wolno.

Na początku ekscytacja jest dość mocna, bo po nauczeniu się 20 słówek pojawiają się motyle w brzuchu. Później jest zdecydowanie gorzej, bo nie widać efektów mimo włożenia w to ogromu energii.

Kiedy poświęcasz mało czasu na naukę języka, możesz nawet pół roku później nie rozumieć, o czym jest Twoja ulubiona piosenka. Stracisz zapał i nauka pójdzie w las. Skumulowany atak i ambitny cel sprawią, że czas oczekiwania na przeskoczenie kolejnych poziomów skróci się do minimum.

Jestem samoukiem, więc pierwsze lekcje odbywały się w moim pokoju, kiedy nikt mi nie przeszkadzał. Później za jednym zamachem zdałem trzyletnie egzaminy na studiach, bo byłem na tak zaawansowanym poziomie. Ostatecznie by wejść na kolejny poziom, zapisałem się do szkoły językowej. Możesz opłacić lekcje z native speakerem, ale jest to kwestia indywidualna.

Miałem bardzo fajną grupę językową, ale z czasem ją rozwiązali. Dogadaliśmy się jednak z prowadzącym, by dalej uczyć się prywatnie. Wprowadziłem też lekcje do firmy, co także doszlifowało mój angielski.

Uważam, że nauka w szkole językowej od poziomu podstawowego to strata czasu, bo to samo możemy zrobić bez pomocy osób trzecich. Lepiej wejść na wyższy level i zrobić szybki skok na przód.

Można dojść do poziomu średnio-zaawansowanego i wykupić sobie zajęcia z native speakerem, by ulepszyć gramatykę i swobodniej rozmawiać. Zamiast tłumaczyć Ci wszystko od początku, ćwiczysz tylko te zagadnienia, gdzie jest największy problem.

Dla mnie podstawą jest codzienna nauka słówek. Bez tego nie ma mojego cyklu i muszę znaleźć na to czas. Używam do tego SuperMemo, który podpowiada mi, co powinienem się nauczyć i jakie rzeczy powtórzyć.

Co najważniejsze, algorytm selekcjonuje je tak, by były to te najtrudniejsze do zapamiętania. Ja mam wykupione wiele kursów, jak już wspominałem, teraz uczę się hiszpańskiego i na tym się skupiam.

Skończyłem poziom podstawowy i średnio zaawansowany, dzięki czemu mogłem już wejść na stopień zaawansowania. Słówka jednak powtarzam z wszystkich poziomów. Super Memo jest o tyle interesujące, że nie daje nam zapomnieć o tym, czego już teoretycznie się nauczyliśmy. Jeśli pięć razy powtórzyłem słówko i potwierdziłem, że zapamiętałem, SM powtórzy mi go dopiero za rok.

Moim nawykiem stało się też słuchanie podcastu do nauki hiszpańskiego – minimum 20 minut. Mogę słuchać tego w samochodzie, dlatego nie muszę szukać okienka w swoim rytmie dnia, tylko puszczam w drodze na spotkanie.

Jeśli mówimy o najpopularniejszych językach, to zapewne nie będzie problemów ze znalezieniem podcastów.

W przypadku tych bardziej wyszukanych, musisz trochę więcej czasu poświęcić na ich znalezienie, ale nie jest to niemożliwe. Ważne, by słuchać tego codziennie.

Używam też Duolingo, ale problem pojawia się, gdy nie znasz angielskiego, a chciałbyś się nauczyć innych języków. Gdy to właśnie tego języka chcesz się nauczyć, sprawa się rozwiązuje. Uczę się hiszpańskiego przez angielski kurs dostępny na stronie. Kiedy tłumaczę zdanie z hiszpańskiego, robię to na angielski.

Duolingo jest bezpłatne, w przypadku SuperMemo za każdy kurs się płaci. Od czasu do czasu oglądam na YouTube filmiki po hiszpańsku lub subskrybuję kanały do nauki języka. Wybieram wtedy to, co mnie interesuje i odsłuchuję wybrane filmiki.

Kupiłem dodatkowo dwa kursy na iPada i nie jest to wybór przypadkowy. Nie korzystam z niego zbyt często i kiedy zasiadam do nauki, włącza mi się ten jeden tryb. Mam skojarzenie emocjonalne i podświadomie wiem, że służy wyłącznie do nauki hiszpańskiego.

Kupiłem również książkę, ale odpowiada mi ona dlatego, że jest dla osób na odpowiednim poziomie. Dzięki temu wiem, że będę poszerzać swoją wiedzę, by zaliczać kolejne etapy. Korzystam z wersji elektronicznej, ale jeśli ktoś jest trochę oldschoolowy, może kupić tradycyjną pozycję.

Byłem z moją żoną też na kilku spotkaniach, które są przeznaczone dla osób mówiących i uczących się hiszpańskiego. Co tydzień odbywają się meetingi i można spotkać tam osoby na różnych etapach swojej nauki. Co ważne, wszyscy rozumieją Twoją chęć poszerzania wiedzy i nie zlinczują Cię, jeśli jesteś na poziomie podstawowym. Wręcz przeciwnie – chętnie Ci pomogą.

Jeśli mieszkasz w większym mieście, na pewno możesz poszukać na Facebooku takich spotkań.

W sieci dostępne są również wyspecjalizowane kursy online, które dotyczą konkretnego zagadnienia. Sam mam teraz na celowniku kurs, który mówi o rozmówkach się na co dzień. Wiem, że zakupię także szkolenie o czasach przeszłych. Jest to dla mnie dość skomplikowane, dlatego muszę więcej czasu poświęcić na zgłębienie tego tematu. Z Hiszpanii leci również do mnie książka dotycząca gramatyki, dzięki czemu mam nadzieję na szybkie rozwiązanie problemu.

Uczę się też z piosenek po hiszpańsku. Warto się otaczać językiem i akcentami, które sprawią, że mogę się z tym osłuchać.

Dodatkowo wszystkie urządzenia mam przełączone na język hiszpański, czyli telefon, komputer, nawigacja w samochodzie. Dzięki temu muszę się skupić i mocniej przyłożyć do zrozumienia każdego wydanego komunikatu.

Kupuję czasopismo “¿Español? Sí, gracias”, które jest wydawane też w innych językach. Powyżej znajduje się link, dzięki któremu dowiesz się więcej na ten temat.

Muszę się przyznać, że ten odcinek nagrałem też dla siebie. System mam już dość mocno opracowany i wykorzystany przeze mnie. Wiem, że na hiszpańskim nie poprzestanę, bo to bardzo rozwija umysł.

Wrócę do tego podcastu i przypomnę wszystkie rzeczy, na jakie zwracałem uwagę. Przy okazji każdego punktu, pojawiło się jedno słowo – codziennie. Pamiętaj, że tylko w ten sposób możesz osiągnąć cel. Lepiej codziennie poświęcić 15-20 minut niż siedzieć w niedzielę przez trzy godziny.

Życzę Ci powodzenia i zachęcam do nauki języków!