Posłuchaj tego podcastu na Spreakerze

>> Pobierz w formacie mp3 <<

W dzisiejszym odcinku rozmawiam z Tomaszem Zębalą, twórcą Akademii Latino. Rozmawiamy o tym, jak taniec wpływa na rozwój osobowości, ale też o motywacji, dużej wizji, budowaniu zespołu, przezwyciężaniu problemów i wielu innych aspektach tworzenia nowego projektu.

Zapraszam do wysłuchania,
Marcin Kądziołka

 

Wolisz czytać niż słuchać? Oto transkrypcja tego odcinka dla Ciebie:

Czy taniec wpływa na rozwój osobowości? Jak się motywować budując zespół, przezwyciężać problemy i jak radzić sobie z wieloma kłodami, które lądują na naszej drodze? O tym i wielu innych aspektach rozmawiam z Tomaszem Zębalą, twórcą Akademii Latino.

Marcin Kądziołka: Co ciekawe, Tomasz prosił mnie bym powiedział, iż prowadzi projekt taneczny, a nie szkołę tańca. Stwierdził też, że wszystko co osiągnął, jak się rozwinął biznesowo i jako człowiek – zawdzięcza właśnie swojej pasji. Taniec a rozwój osobisty – jak to wytłumaczysz?

Tomasz Zębala: Taniec to dla mnie pasja, rozwój biznesowy, marketingowy oraz osobisty. Pierwsze co mi przychodzi do głowy to myśl, że taniec łączy ludzi. Szczególnie jeśli mówimy o Akademii Latino, to wymienię trzy style: bachata, salsa, kizomba. Są one teraz dość popularne i mitem jest, że na te zajęcia chodzą tylko osoby w wieku 20-25 lat, studenci, którzy szukają sposobu na spędzenie wolnego czasu. Od 7 lat, kiedy zajmuje się tańcem spotkałem wielu ludzi także po 60-tce, poważnych biznesmenów, którzy chcą się odstresować po pracy i jest to dla nich forma relaksu.

MK: Pewnie trudno byłoby sobie wyobrazić, by w innej sytuacji student, który nie wszedł na rynek pracy znalazł wspólny język bez barier z prezesem na emeryturze, mogącym o sobie powiedzieć, że bardzo wiele w życiu przeżył. Tutaj ta granica od razu się zaciera.

TZ: Fajne jest też to, że wszyscy jesteśmy na „ty”, więc od razu likwiduje się barierę międzypokoleniową. Pewnie wielu z Was zna taniec towarzyski, który różnorako można rozumieć i tam jest wiele norm, których trzeba się trzymać. Tańce latino mają to do siebie, że są bardziej elastyczne, można improwizować, czy dodawać dużo od siebie. Instruktor działa według własnego schematu, a nie narzuconego z góry, którego kiedyś się nauczyło na warsztatach.

MK: Czyli taniec jest sposobem na Twój rozwój osobisty czy także osób, które są w Twojej grupie i otoczeniu?

TZ: To rozwój dla osób, które szukają nowych pasji, nowych możliwości, które chcą spróbować czegoś innego. W tygodniu masz zajęcia, na których możesz spędzić dwie godziny lub więcej, a w weekend odbywają się imprezy z setkami ludzi, które nie są przesiedziane w loży, ale przetańczone z niesamowitą energią. Partner może kobietę zaprosić do tańca, bez względu na jej stopień zaawansowania.

MK: Patrząc na Tomka siedem lat temu i teraz – powiedz, co namacalnie dał Ci tanieć? I nie mówimy tutaj o oczywistych aspektach, jak kocie ruchy, dobra zabawa, czy poznawanie ludzi. W którym miejscu byłbyś, gdyby nie taniec?

TZ: Kiedyś na pewno byłem bardziej nieśmiały, ale taniec otworzył mnie na ludzi. Pamiętam swoje pierwsze zajęcia w centrum Katowic, gdzie byłem ogromnie zestresowany. Mam też dużo więcej znajomych, z którymi ciągle się spotykam mimo, iż oni już dawno nie tańczą. Gdyby ktoś te kilka lat temu powiedział mi, że będę prowadził zajęcia, zupełnie bym w to nie uwierzył. Cztery lata temu pomyślałem, że to byłoby spełnienie moich aspiracji. Taniec pozwala podnieść swoją pewność siebie, odizolować się od problemów dnia codziennego i daje ogrom motywacji. Wychodząc z lekcji masz dużo więcej energii i zapału, by wejść z impetem w kolejny dzień.

MK: Czym się różni projekt taneczny od szkoły tańca? Ludzie przychodzą tu i tu, uczą się, bawią. Jakie są zatem różnice i podobieństwa?

TZ: Jeśli masz szkołę tańca, to tam zajęcia odbywają się od poniedziałku do piątku od 17-tej do 20-tej. Akademia Latino działa głównie w weekendy, gdzie na pięciogodzinnych warsztatach możesz od podstaw poznać dany styl tańca. Są także zajęcia dla osób zaawansowanych. Jako, że zajmuje się marketingiem i sprzedażą, to dzięki temu wychodzę poza schemat. Polega to na tym, że ważny jest dla mnie marketing video. Na następny miesiąc już jest zaplanowana kampania, gdzie będą rozmowy z osobami mające różne podejście do tańca, czy to latino czy towarzyskiego. Każdy, kto będzie miał ochotę, będzie mógł obejrzeć wywiad na naszych kanałach z inspirującą osobą.

MK: Dla Ciebie jest to pewnego rodzaju chęć pokazania światu dlaczego taniec, jak poszczególne osoby się inspirują i co potrafią z tego wyciągnąć.

TZ: Taniec to dla mnie nie tylko kroki, które należy stawiać w odpowiednim czasie. Dla mnie byłoby super sprawą, jeśli jakaś osoba po obejrzeniu naszego materiału na tyle by się zaciekawiła tematem, że postanowi przyjść na zajęcia i zobaczy, jak to wygląda od środka. Niekoniecznie w Akademii. Chciałbym by to zmotywowało ludzi to złamania swojego strachu.

MK: Twoją życiową ścieżką jest taniec i chcesz, by ludzie zakosztowali kawałka Twojego świata. Dobrze zrozumiałem Twoje słowa?

TZ: Tak, dokładnie o to mi chodziło. To także realizacja moich aspiracji. Brałem udział w organizacji wielu festiwali, widziałem, co działa na odbiorców i zapisywałem własny feedback. I od stycznia to się spełniło, bo prowadzę Akademię Latino.

MK: Mnie dziwi to, że mówisz, iż Twoje wideo wywiady to w sumie pionierskie wydarzenie w branży. To oznacza, że marketingowo taniec jest martwy?

TZ: Jest kilka osób, które aktywnie działają na rynku, ale szkoły zazwyczaj skupiają się na prowadzeniu zajęć, a nie propagowaniu naszego zawodu czy pasji. Jeśli się na to zdecydują to po dwóch, trzech materiałach tej motywacji brakuje. Trzeba sobie zdawać sprawę, że na to potrzeba czasu, doświadczenia i stałego polepszania materiałów, które na początku nie będą idealne. Za dziesiątym razem będzie dużo lepiej i na pewno uda się znaleźć zwolenników naszej pracy.

MK: Obserwując rynek, widzę wiele firm, które są mocno osadzone i nie działają w Internecie, w ogóle tego nie dostrzegają, tak samo jak i możliwości social mediów. Cieszę się, że pokazujesz, iż w dziedzinie „taniec” można się rozwijać, pokazywać nie tylko miejsce, gdzie można się zapiać, ale także na miękko zainteresować tematem, co później przełoży się na sukces całej branży. Jak sam mówisz, nie przeszkadza Ci to, że ktoś po obejrzeniu Twojego materiału pójdzie do konkurencji, która działa w innym mieście.

TZ: Staram się wychodzić zawsze poza schemat, ale też w planach jest produkt internetowy pokazujący podstawowe kroki taneczne i specyfikę, psychologię tańca. Każdy ma swoje wyobrażenia i to chcemy zweryfikować. Za symboliczną opłatą będzie można przekonać się czy warto.

MK: Czyli jesteś gotowy na kolejne biznesowe kroki, masz poukładany plan na dalsze działania i wprowadzenie produktu na rynek, by ktoś później po zobaczeniu czy usłyszeniu Cię w Internecie chciał dowiedzieć się czegoś więcej i w ostateczności kliknął „kup”.

TZ: To też jest opcja na promocje marki i siebie. Jeśli ktoś już mnie zobaczy, to odszuka mnie na social mediach i będzie traktował jak kolegę, osobę, z którą można swobodniej porozmawiać. Tak burzy się bariera.

MK: Ty tej osoby jeszcze nie znasz, ale ona widziała Cię tyle razy, że uważa Cię za kogoś bliskiego.

TZ: Wiele razy miałem sytuacje, kiedy ktoś na spotkaniach przybiega do mnie, rzuca mi się na szyje i krzyczy „cześć Tomek”. Ja się wtedy zastanawiam, czy my się w ogóle znamy? Istnieje możliwość, że kogoś nie pamiętam, ale takie sytuacje są zabawne.

MK: Zdradzimy kulisy, że nasz podcast nagrywamy w styczniu, a jak wspomniałeś Akademia Latino istnieje niecały miesiąc. Jak wyglądał Twój start? Jakie prowadziłeś działania marketingowe? Wszystko było zaplanowane, czy może działałeś na oślep? Mam nadzieję, że to będzie inspiracja i nakreślenie drogi dla kogoś, kto też chciałby wystartować z dużym projektem.

TZ: Szczerze mówiąc to na Śląsku jestem dość rozpoznawalną osobą, dlatego naszym planem było zorganizowanie imprezy w dużym lokalu, by przyszło 200-300 osób i by było to w centrum Katowic. Kiedy wszystko było ustalone i dopięte na ostatni guzik, dziesięć dni przed startem imprezy dowiedziałem się, że wynajęty lokal będzie przejęty przez inny podmiot. Nie było kontaktu z drugą stroną do trzech dni przed startem. Nie było możliwe przeniesienie kilkuset osób i parkietu w tak krótkim czasie gdzieś indziej. Okazało się, że nowy najemca ma inne lokale i tam zorganizowałem imprezę. Wszystko się udało, wyszło bardzo fajnie i goście byli zadowoleni. Jednak co się zestresowałem to moje.

MK: Początki trudne, ale karta się odwróciła i wszystko dobrze się skończyło.

TZ: Dokładnie tak. Nie stałoby się tak jednak, gdyby nie moja determinacja i działanie. Nie czekałem na to, aż sytuacja sama się rozwiąże. Miałem wiarę, że uda się i było też kolejne rozwiązanie na tapecie na wypadek, gdyby to nie odbyło się w Fame Club. To szybka reakcja na pojawiające się problemy sprawiła, że start można uznać za sukces mój i mojego zespołu.

MK: I padło to magiczne słowo „zespół”. Mówiłeś, że taniec dał Ci możliwość rozwinięcia komunikacji z drugim człowiekiem. A co z umiejętnościami menadżerskimi, zarządzania zespołem? Może był on budowany poprzez Twoje bliskie koło znajomych?

TZ: Ja jestem główną osobą zarządzającą w spółce i staram się działać najlepiej jak potrafię. Moim celem był dobór osób, którym ufam w 100%. Mówimy tutaj o płaszczyźnie biznesowej i prywatnej. Ku mojemu szczęściu to właśnie udało się osiągnąć, bo mam zespół, który świetnie sobie radzi z projektami. Jest jedna osoba, która prężnie działa z filmami, zdjęciami, bo jak wiadomo – wynajęcie kogoś z zewnątrz, to duże koszty i lepiej, przynajmniej na początku, przerzucić je na promocje.

Można też korzystać z barteru, by każda ze stron była zadowolona. Sytuacja ‚Win-Win’ jest dla mnie najważniejsza.

MK: Czy te wszystkie osoby poznałeś dzięki swojej pasji?

TZ: Tak, bo zależało mi, by moja ekipa znała specyfikę branży, biznesu i rozumiały wizję działania.

MK: Czy mógłbyś uchylić rąbka tajemnicy odnośnie wizji? Czym ona się różni od tradycyjnego modelu i na ile jest ona ważna, by ludzie chcieli pójść w kierunku nakreślonym przez Ciebie?

TZ: Wizja jest dla mnie bardzo ważna, bo to pozwala nam określić, gdzie chcemy być za jakiś czas i jakie środki pomogą nam tam dojść. Nauczyłem się też, by biznes opierać na kilku źródłach, bo jeśli ono jest jedno, to zawsze może ono upaść, z różnych powodów. W przypadku niemocy na jednym polu, te kolejne Asy w rękawie dają nam motywacje i możliwość odbicia się od dna. Dla mnie są to warsztaty z bachaty, salsy, czy innych tańców. Ściągamy wiele gwiazd z całego świata, dzięki czemu można się wiele nauczyć. Katowice były wymarłym miastem pod tym kątem, dlatego Akademia Latino ma zamiar to zmienić. Drugim takim źródłem finansowania są imprezy taneczne, bo jestem też DJ-em i wydaje mi się, że ludzie lubią sposób, w który gram i jak się można przy mojej muzyce bawić. Jeszcze w tym roku planujemy otworzyć sklep z artykułami tanecznymi, który mam nadzieję, że będzie też wkrótce znany także na świecie.

MK: Czy to co powiedziałeś, napędza również Twoich współpracowników, czy trzymasz swoje plany wyłącznie dla siebie?

TZ: Wizja motywuje wszystkich i zespół musi mieć świadomość tego, jak się będziemy rozwijać, a także jakie oni z tego będą mieli korzyści. To nie tylko poszerzanie swojej wiedzy i umiejętności, ale każda z tych osób musi wiedzieć, jakie profity finansowe za ich zaangażowaniem w projekty idą.

MK: Wiążesz wizje całego przedsiębiorstwa z osobistymi ambicjami, bo dzięki temu każdy może poczuć się ważny i doceniony.

TZ: Staram się, by tak było. Wiem, jakie dana osoba ma talenty, w czym jest najlepsza. W ten sposób przydzielam poszczególne zadania.

MK: Nie jest tajemnicą, że uczę się hiszpańskiego i ten temat szczególnie mnie interesuje. Czy jeśli ktoś uczy się salsy i innych tańców, idzie za tym zainteresowanie kulturą, językiem, obyczajami państwa, z którego się dany gatunek wywodzi?

TZ: Sam nie uczestniczyłem w tym, ale wiem, że były organizowane zajęcia z elementami nauki języka hiszpańskiego. To pokazuje, że taniec spowodował, iż uczestnicy pobierają kursy językowe. Jeśli mówimy o bachacie, to ma on swoje korzenie na Dominikanie i tam tańczy się jego pierwotną wersję. Później, gdy ten trend przyszedł do Europy to całkowicie się przekształcił – jest inna muzyka, która nawet jest grana w klubach jako remixy. Jeśli ktoś jest z Dominikany to nie zatańczy do takiej przeróbki, bo uważa, że tylko jedna bachata jest prawdziwa – ta z jego kraju.

MK: Jeśli kogoś to interesuje, to może zagłębiać się w daną kulturę, historie i dochodzić do odkrywania nowych rzeczy.

TZ: Akurat w tym przypadku nie jest łatwo zagłębiać się w historię tańca i jego kultury, bo wiele informacji jest trudno dostępnych. Na pewno jako Akademia będziemy chcieli zrobić materiały wideo z ludźmi, którzy na Dominikanie byli nie raz i mogą opowiedzieć więcej, niż ktokolwiek inny. Także o Kulturze. Chcę ludzi edukować i jeśli ktoś uczy się danego tańca, to żeby z tych zajęć wyniósł coś więcej niż tylko schemat kroków. Jeśli mówimy o salsie, to od razu na myśl przychodzi nam Kuba. Wiele osób po tym jak pochłonął ich ten taniec, decyduje się na wspólne wyjazdy do tego kraju, by zobaczyć jak to wygląda od środka. Ja jeszcze nie miałem okazji tam być, ale na Kubę i na Dominikanę chętnie się wybiorę i nagram nie jeden materiał video, by jeszcze bardziej zarazić ludzi tańcem.

MK: Na Dominikanę i Kubę to każdy chętnie się wybierze, a jeśli wyjazd ma także charakter dydaktyczny i ktoś chce dowiedzieć się więcej o swojej pasji, to jest to jeszcze bardziej ciekawe. Mówiłeś o korzyściach, jakie niesie za sobą taniec, ale czy obserwujesz ludzi i ich motywacje, dlaczego pojawiają się na zajęciach? Z czego to wynika i czy na przestrzeni lat ta chęć rozpoczęcia przygody jest spowodowana czymś innym?

TZ: Kiedy ktoś zapyta mnie, co spowodowało, że zacząłem tańczyć, odpowiadam, że nie pamiętam i kompletnie nie wiem, dlaczego w tym trwałem na początku. Jakaś siła spowodowała, że jednak nagrywamy ten podcast na taki temat, a nie inny. Dla mnie to była chęć poznania nowych ludzi, wyjścia z domu i aktywnego spędzania wolnego czasu. Później chciałem poprowadzić zajęcia, a teraz jest to możliwość prowadzenia biznesu opartego na mojej pasji.

MK: Czy taniec jest dla każdego i nawet osoby, które nie umieją się poruszać mogą odmienić swoje życie, czy trzeba mieć do tego pewne predyspozycje?

TZ: Jeżeli chodzi o tańce latynoamerykańskie, to każdy może zacząć od zera. Akademia Latino wychodzi naprzeciw tych osób, które niekoniecznie mają czas w tygodniu na taką aktywność lub po prostu nie chcą. Mogą na pięciogodzinnych warsztatach nauczyć się podstawowych kroków i później każdą godziną wchodzić na coraz wyższy poziom.

MK: Ile zajmuje czasu nauka salsy osobie, która nie ma specjalnych predyspozycji od zera do takiego swobodnego poruszania się?

TZ: To kwestia indywidualna, ale przede wszystkim samozaparcia i wiary w siebie oraz pracy nad tańcem. Ja byłem taką osobą jak teraz mówiłeś i żeby przyśpieszyć ten proces to jeździłem do innych miast i innych szkół w tygodniu, by przetańczyć więcej godzin. Są osoby, które lepiej czują muzykę i rytm to szybciej wejdą w temat, ale osoby bardziej oporne, jeśli uczęszczają na godzinny trening raz w tygodniu, to zajmie im to więcej czasu. Dla mnie to kwestia wyrobionych godzin, ale jest to zależne od talentu. Kiedy partnerka łatwiej daje się prowadzić i szybciej łapie kroki, to prawdopodobnie miała już kiedyś do czynienia z tańcem lub ma świetne warunki do tego, by coś więcej osiągnąć.

MK: Jak mógłbyś to określić w godzinach? Potrzeba dziesięć czy sto godzin do momentu, kiedy usłyszysz muzykę i możesz swobodnie zatańczyć bez żadnego skrępowania?

TZ: Jeśli chodzi o bachate, która jest łatwiejszym stylem niż salsa, by załapać podstawy to wystarczy pierwszy kurs 4-godzinny w Akademii Latino. Zna się podstawowe kroki i figury, więc spokojnie można już zatańczyć na imprezie. Nie trzeba zbyt wiele, a właściwie to wystarczy jeden weekend.

MK: Troszeczkę mnie zaskoczyłeś, bo myślałem, że to będzie taka liczba, która część osób mogłaby odstraszyć.

TZ: To jest o tyle fajne, że nauka tańca w Akademii przekłada się na nasze życie. Jeśli pójdziemy na wesele, to spokojnie możemy do większości kawałków zatańczyć bachate i zrobić pozytywne wrażenie na rodzinie i innych gościach.

MK: Czy jest jakaś ważna rzecz o tańcu lub biznesie, o którą nie zapytałem, a chciałbyś poruszyć?

TZ: Reasumując polecam taniec jako formę aktywności fizycznej i spędzania wolnego czasu. Można wygooglować szkoły tańca w okolicy, zobaczyć jak to wygląda. Ja zapraszam na FanPage Akademii Latino, tam też znajdą się materiały video, o których mówiłem. Nie tylko siłownia jest treningiem, ale można zobaczyć czy taniec nie może być ciekawszą i bardziej rozwojową dyscypliną dla Ciebie.

MK: Strona internetowa też jest w gotowości?

TZ: Będzie portal akademialatino.pl, która ruszy na dniach i będzie o tym informacja na naszym Facebooku.

MK: Dziękuję Ci zatem za poświęcony czas, wiedzę, którą nam przekazałeś i poniżej umieszczę linki, które pomogą naszym słuchaczom znaleźć Ciebie w Internecie.

TZ: Jeśli ktokolwiek miałby pytania, wątpliwości odnośnie tańca, zajęć czy wszystkiego związanego z Akademią, zapraszam do wysyłania wiadomości na Fanpage’u, na pewno na wszystko odpowiem. Dziękuję za zaproszenie i mam nadzieję, że będziemy mieli okazje wszyscy spotkać się na jakimś parkiecie.

MK: Dziękuję, to była dla mnie przyjemność. Już teraz zapraszam na kolejny odcinek podcastu.